poniedziałek, 13 lutego 2012

Początek

Nie wiem,czy to ból brzucha,zwykła nuda,czy Coldplay nocną porą,ale każdy sposób na bezsenność jest dobry. Na co dzień mam raczej problem z poprawnym i zwięzłym przekazywaniem swoich myśli,więc łudzę się,że forma pisemna w postaci bloga to dobre wyjście,aby ludzie w końcu zrozumieli, o co mi chodzi. Oprócz tego,że mam problemy z wymową, (w sumie jako dziecko chodziłam do logopedy,więc może po prostu uznam,że to wina braku jego kompetencji,mimo,że logopeda ma się do tego nijak) jestem cholernie niecierpliwą, wybujałą emocjonalnie, złośliwą,wbrew pozorom optymistyczną hipokrytką. Mam raczej dosyć ciężki charakter,ale łatwo się do mnie przyzywczaić i wyczuć te dni,kiedy lepiej się do mnie nie odzywać. W końcu jestem kobietą. Jako podkład możecie sobie włączyć Coldplay- Trouble. Nie mam zielonego pojęcia,dlaczego akurat ten utwór,więc nie pytajcie. Szczerze,to nawet nienawidzę Coldplaya,bo każda piosenka brzmi identycznie. Tak,mówiłam,że jestem hipokrytką. 00:01,a ja nie śpię,mimo,że jutro mam sprawdzian,na który nic nie umiem. Bezsenność jest straszna,naprawdę. Przez cały dzień,kiedy jestem w szkole mam okropny humor,nie chce mi się do nikogo odzywać,a dopiero,kiedy już dawno powinnam leżeć w łóżku,rozbudzam się i potrafię smażyć sobie frytki o 4 nad ranem.  Ale koniec o mnie. Chyba jednak Ci,którzy mówią,że jestem egoistką mają rację.
Dlaczego blog? Nie macie poczucia,że w erze fejsbuka,kiedy to w Aktualnościach pojawia się post osoby,której nawet nie kojarzymy,ale jednak fajnie jest mieć +1 w liczniku znajomych, o tym, jakiego ma kaca po wczorajszej imprezie,dalej jesteśmy anonimowi? No bo zobaczcie jaki to paradoks. Mimo,że dzielimy się na fejsbuku niemal wszystkim: zdjęciami z wypadów z "ziomkami" do centrum łomżyńskiej metropolii,jakim jest Mc Donald's, linkiem do piosenki,której słuchamy w obecnej chwili, czy nawet postem na tablicy najbliższej koleżanki z najgłupszym jej cytatem dalej jesteśmy anonimowi. Tak naprawdę siebie nie znamy. Nikt nie wie, jacy jesteśmy, co sądzimy na dane tematy,jakie mamy poglądy i plany na życie. Siedzisz w domu przez ostatni miesiąc i masz ochotę potańczyć, wpadasz więc na pomysł,że pójdziesz na najbliższą imprezę i po prostu zajmiesz kawałek parkietu nikomu nie wadząc, zaznaczasz swoją obecność na evencie na fejsbuku. Widzą to twoi znajomi - i odrazu dostajesz łatkę głupiej,pustej imprezowiczki,która jedyne o czym myśli,to o tym,którą spódniczkę założyć na najbliższą klubową imprezę. Dobra, Trouble się skończyło,możecie włączyć The Scientist. (Tak naprawdę to Was okłamałam,bo Trouble zdążyło przelecieć z 10 razy). No nie jest tak? Wszystko w obecnym świecie jest fałszywe,wszystko. Plotki,obłuda,dwulicowość,stereotypy,złośliwość pobudzona z zazdrości, konsumpcyjny styl życia. Oto mamy XXI wiek. Ale nie mówcie,że tylko mi to przeszkadza. Chyba każdy czuje czasem,ja to nawet dosyć często,że nie pasuje do rzeczywistości. Ok,włączyła mi się moja rebeliancka dusza,ta prawdziwa. Więc pierdolcie i wyłączcie Coldplaya,nie wiem co mi odbiło. Dalej uważam,że fani Coldplaya to łysi 40latkowie w kapeluszach. (Pozdrawiam Adę) CKOD-Niech wszystko spłonie,to jest to. Dobra,koniec żartów. Trochę sobie z Was pokpiłam. Spróbujcie powiedzieć,że po przeczytaniu tego fragmentu nie macie mnie za psychopatkę? Oczywiście,że macie. I właśnie to jest to,o czym chce powiedzieć. Każdy siebie kreuje. Każdy może być dla obcych tym,kim chce, a prawdzie "ja" pokazać tylko tym nielicznym. I miejscie w dupie,to,co o Was mówią na podstawie informacji zawartych na fejsbuku. Niech się domyślają,niech plotkują,niech mają tematy do rozmów. Nie bójcie się być sobą, nie bójcie się w przenośni pokazać innym środkowego palca ( możecie to zrobić także dosłownie) , nie bójcie się wygłaszać swoich chorych opinii (tak,jestem za aborcją). To wszystko składa się na to,że jesteście wyjątkowi i jedyni. Więc po co dostosowywać się to pustych wzorców? Po co wtapiać się w tłum? I to jest ten moment,w którym uznaję,że nie wiem co pierdolę,więc przestaję. Dobranoc.